Project Syndicate Polska

Co Niemcy sądzą o Brexicie?

Dla Niemiec, największej europejskiej gospodarki, konsekwencje Brexitu mogą być poważne. Niemiecka opinia publiczna jest w tej kwestii podzielona. Niektórzy obawiają się, że UE bez Wielkiej Brytanii stanie się mniej liberalna. Inni – niechętni przyjętemu przez Wielką Brytanię założeniu, że powinna ona móc dowolnie korzystać z przywilejów, jakie daje członkostwo we Wspólnocie – nie mogą się doczekać, kiedy Brytyjczycy opuszczą Unię. Jednak gdy wziąć pod uwagę skutki ekonomiczne Brexitu, Niemcy mają wiele do stracenia, a nic do zyskania.

Po pierwsze, decyzja Wielkiej Brytanii o opuszczeniu Unii może zmienić sposób podejmowania decyzji inwestycyjnych przez wielonarodowe koncerny. Ze Zjednoczonego Królestwa zaczną emigrować zagraniczne firmy chcące zachować swoją obecność na unijnym ryku. Nie możemy jednak założyć, że przeniosą się one do Niemiec. Na przykład wiele amerykańskich koncernów międzynarodowych najprawdopodobniej otworzy swe siedziby w Irlandii. 



Jednocześnie UE jako całość, a Niemcy w szczególności, stanie się mniej atrakcyjna dla inwestorów. Wielka Brytania będzie bowiem mogła rozluźnić przepisy i obniżyć podatki, by przyciągnąć te firmy, dla których obecność na unijnym rynku nie jest koniecznością. Również i to ograniczy inwestycje w Niemczech. 
    
Po drugie, część ekspertów uważa wprawdzie, że Brexit spowoduje wzrost znaczenia Frankfurtu jako centrum finansowego, jednak taki obrót spraw jest dalece niepewny. Dziś to Londyn jest głównym centrum finansowym Europy, mimo że Wielka Brytania nie należy przecież do strefy euro. Sugeruje to, że bliskość Europejskiego Banku Centralnego nie jest wcale aż tak ważnym czynnikiem decydującym o sukcesie sektora finansowego.

Co prawda Unia Europejska odczuje rosnącą presję, by sięgnąć po środki regulacyjne zmierzające do zniechęcenia inwestorów do pozostania w Londynie, jednak nie wiadomo, czy przyniesie to zamierzone skutki. Szefowie Deutsche Börse i Londyńskiej Giełdy Papierów Wartościowych ogłosili niedawno, że planowana fuzja ich firm będzie realizowana niezależnie od wyników referendum w sprawie Brexitu. 

Nawet jeśli znaczenie Londynu jako centrum finansowego rzeczywiście zmaleje, część firm przejmą ośrodki spoza Europy, takie jak Nowy Jork czy Hongkong. A inwestorzy, którzy zdecydują się przenieść na unijny rynek, mogą z łatwością zostać przechwyceni przez konkurentów Frankfurtu – takich jak Paryż.    

Po trzecie, jeśli dojdzie do Brexitu, mogą na tym ucierpieć niemieccy eksporterzy. W 2015 roku nadwyżki w handlu z Wielką Brytanią sięgnęły kwoty 50 mld euro, przy łącznych wpływach eksportowych wynoszących około 89 mld euro, co stanowiło 3 proc. niemieckiego PKB. Więcej towarów made in Germany kupiły jedynie dwa kraje: Francja i Stany Zjednoczone. Wszelkie zakłócenia w ramach dwustronnej wymiany handlowej będą zatem odczuwalne w całych Niemczech.

Dokładny wpływ na wielkość handlu i przepływów kapitałowych zależeć będzie od ostatecznych ustaleń związanych z procedurą wyjścia, jakie zostaną wynegocjowane pomiędzy UE a Wielką Brytanią. Jeśli Wielka Brytania miałaby zostać we Wspólnocie na takich zasadach jak Norwegia czy Islandia, które są częścią europejskiego rynku wewnętrznego, straty gospodarcze byłyby ograniczone. Jednak rozwiązanie takie jest mało prawdopodobne. 

Kraje niebędące członkami UE, a mające dostęp do Europejskiego Jednolitego Rynku muszą stosować się do większości unijnych regulacji – właśnie z tego powodu Wielka Brytania chce opuścić Unię. Co więcej, część unijnych decydentów mogłaby dążyć do tego, by Brexit miał dla Wielkiej Brytanii jak najsurowsze konsekwencje, aby zniechęcić inne kraje do podejmowania podobnych decyzji.  

Deklarując chęć opuszczenia Wspólnoty, Wielka Brytania uruchomi procedurę polegającą na wszczęciu postępowania w trybie artykułu 50 traktatu o Unii Europejskiej, który zakłada maksymalnie dwuletni okres na podpisanie umowy o wystąpieniu z Unii. Jeśli do tego czasu porozumienie nie zostanie zawarte, członkostwo wygasa automatycznie. Przy czym 35 proc. głosów w Radzie Europejskiej stanowiących mniejszość blokującą wystarczy, by uniemożliwić przyjęcie porozumienia, które minimalizuje ekonomiczne koszty Brexitu.    

Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii byłoby poważnym ciosem dla europejskiej integracji. Przy zmniejszonej liczbie członków Unii łatwiej byłoby osiągać porozumienie w kwestii jednolitej polityki bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego czy polityki zagranicznej; nie byłoby to jednak ułatwieniem dla Niemiec dążących do udoskonalania zasad wolnego handlu i zwalczania praktyk protekcjonistycznych. 

Istniejący w ramach obecnej Unii blok krajów (Wielka Brytania, Irlandia, Holandia, Czechy, Słowacja, państwa skandynawskie i nadbałtyckie) pozytywnie nastawionych do wolnego handlu dysponuje mniej więcej 32 proc. głosów w Radzie Europejskiej. Zapewnia to Niemcom – z 8 proc. głosów – pierwszoplanową rolę w negocjacjach dotyczących polityki gospodarczej. Wspólnie z blokiem liberalnym Niemcy mogą blokować decyzje Rady, co umożliwia im wykorzystanie różnic między Wielką Brytanią a Francją i zapewnia kluczową rolę w budowaniu konsensusu. 

Jeśli Wielka Brytania opuści Wspólnotę, udział głosów bloku liberalnego w Radzie Europejskiej spadnie do 23 proc. – to za mało, by zachować status mniejszości blokującej. Z pewnością zawiążą się wówczas nowe koalicje, jednak polityczne wpływy Niemiec w Unii Europejskiej spadną.  

Krótko rzecz ujmując, pozostanie Wielkiej Brytanii w Unii jest w żywotnym interesie Niemiec. Brytyjscy wyborcy stoją przed ogromną szansą. Mogą zaoszczędzić sobie wielu kłopotów gospodarczych, a Niemcom oraz wielu innym krajom Europy pozwolić odetchnąć z ulgą.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...